poniedziałek, 10 grudnia 2012

Kościół a pieniądze

Warto zacząć od tego że sam w Boga wierzę, ale nie uczęszczam do kościoła. Nie jest to skutkiem lenistwa, a tego w jaki sposób księża podchodzą do swojego zawodu, który wymaga tego by właśnie te sprawy zawodowe odstawić na drugi plan. Dodam nawet że czasem mam chęć iść, pomodlić się. Czy warto, czy miejsce ma takie znaczenie i czy muszę słuchać ciągłych wykładów że brakuje pieniędzy i ludzie mało dają? Mało jest wierzących innego odłamu, a więc zaznaczę że zajmuję się tylko sprawą wiary rzymskokatolickiej. Wedle danych z 2011 roku 35,5 mln ludzi w Polsce jest tego wyznania.

Zacznę może od kwestii pieniędzy, tej niby ważnej, ale czy najważniejszej w wierze. Tego że od początku aż do teraz wiara ma elementy biznesu chyba nie trzeba tłumaczyć. Począwszy od szerzenia kościoła mieczem w celach zarobkowych dla armii (osiedlanie terenów i rabieże), a na obecnym błaganiu o pieniądze i braku ich opodatkowania kończąc. Tutaj śmiało można powiedzieć że Polska jest jeszcze państwem w którym kościół odgrywa ogromną rolę, tak było zawsze i przez długo czas będzie. Powoli się to zmienia i zaufanie do tej instytucji spada.

Nasze pokolenie jest inne czy może kościół nie ma czym zachęcić nas do siebie, a jedynie odrzuca? Z jednej strony ludzie z roku na rok przez rozwój wszystkiego w koło stają się bardziej myślący (niekoniecznie mają więcej wiedzy w sobie, ale mają lepszy i szybszy do niej dostęp), a z drugiej kościół i księża coraz bardziej stawiają na biznes.

Krytykować łatwo, to może zrobić każdy. Co zrobić by było lepiej? Podatki są odpowiedzią na wszystko. Trzeba wziąć pod uwagę że to ciężkie do wykonania bo starsi ludzie dalej dadzą pieniądze pod sutannę i nikt nie będzie z nich rozliczany. Myśląc o przyszłości i o nas wygląda to inaczej. My, chcąc na przykład zamówić mszę moglibyśmy żądać paragonu.  Zaufanie wzrośnie, państwo będzie miało kolejny dopływ kasy (może kiedyś dług publiczny zacznie spadać), księża nie będą biznesmenami, przez co będzie ich mniej, ale za to ich wiara będzie większa. Oprócz podatków wszystkie majątki nie używane do prowadzenia mszy i życia duchownych (głównie ziemie), jak i istnienia zakonów powinny zostać przejęte przez państwo.

Można to zmienić w monotonny ale łatwy sposób. Dlaczego nikt tego nie robi? Bo żeby dostać głosy wyborców nie można zadzierać z klechami, oni zaś potrafią jednym kazaniem przekazać więcej ludności w Polsce niż kampania za miliard złotych.

Najlepszym podziękowaniem za moje wypociny będzie lajk na fanpage, najłatwiej na górze bloga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz